Notka jest ciut przestarzała, ale jednak ją dodam. A tak ogólnie, to padam z nóg. Dziś raniutko pojechałam na PAcon wraz z moją koleżanką, również otaku. Przez 6 godzin latałyśmy od sali do sali, aby zgłębić tajniki różnych sztuk. Między innymi byłam na wykładzie o ganguro ( o nastolatkach, które wyglądają jak barbi po 2-tygodniowym pobycie w solarium), wysłuchałam także o ubiorze japońskich kobiet kilka wieków temu. Dowiedziałam się o rynku mangi w różnych krajach (w Korei, Francji, Niemczech) i parę innych. Kończę, bo jutro jadę do babci (hurra <załamka>) i muszę się spakować. Tak więc pa pa.
Piszę króciutko, bo muszę jeszcze popakować się na wyjazd…. Bla bla.. Chyba się rozpłaczę, dziewczynka zwana przeze mnie “dziecko bez mózgu” opuściła moją klasę i przeniosła się do szkoły specjalnej… Nie żebym jej źle życzyła, jednak doprowadzała mnie do szału…Next –> chciałabym wszystkich pożegnać na czas ferii, bo raczej internetu nie będzie w górach.. Pa Pa :*
P.S Jeśli macie doła, to wejdźcie na blog: www.emo-martynka.blog.onet.pl i po obejrzeniu zawartości docenicie własną inteligencję i twórczość XD

Czas mija, a Ayame się obija. Czasami raczy pozostawić swe ślady bytności na Twitterze. Jednak nieodłączną częścią towarzyszącą Ayi są podręczniki, ćwiczenia i zeszyty. Bowiem nauczyciele postanowili naszej delikwentce pokazać, jak mogą uprzykrzyć komuś życie przez zaledwie niecały miesiąc… A w jaki sposób? Tak więc przedstawiamc wam skróconą wersje wyżaleń, które z Ayame uczyniły rozpływającą się masę ~~~
* musiała napisać 6 sprawdzianów;
* musiała napisać 5 kartkówek;
* musiała napisać 3- stronicowy referat z chemii;
* musiała zrobić na projekty;
* musiała zaśpiewać przed całą klasą idiotyczną piosenkę;
* wciąż użera się z kawałkami papieru, które razem mają tworzyć makietę…;
Ogłoszenia:
Wszystkie te zajęcia sprawiły, że z Ayame została tylko płynna nieprzytomna masa i jak na razie nie mogąca się zebrać w kupę (bez skojarzeń). Monolog przepełniony żalem był, teraz czas na ogłoszenia parafialne XD
-> Zaszła zmiana w opowiadaniu “Głos samotności”. Aya stwierdziła bowiem , że przez ten totalny brak czasu nie jest w stanie poprowadzić historii w kierunku fantastyki. I rozdział zostaje, a autorka mam nadzieje napiszę nową wersje II rozdziału, czyniąc z powieści nowelę obyczajową (brazylijską XD) .
-> Aya chcąc urozmaicić swój blog i wprowadzić do niego świeżość z życia. Tak więc postanowiła, iż raz w tygodniu na stronce będzie się ukazywać “kartka z pamiętnika”. Będę w niej umieszczać, wszystko (prócz brutalnych szczegółów) co miało miejsce w najbliższej przeszłości lub przyszłości… w każdym razie bójcie się.
-> Jak każdy człowiek wpadający w depresję, Ayame postanowiła złapać uśmiech pośród morza smutków i zabiera się do stworzenie dodatkowego działu, mającego na celu uświadomienie, iż każdy potrafi się śmiać. Tak więc z dniem dzisiejszym (nawet nie wiem, który jest.. ) otwieram dział “IDIOTYZM MILE WIDZIANY”.]
-> A teraz ostatnia sprawa – Ayame wybiera się na ferie, wiec raczej notek przez 1, 5 tygodnia nie będzie, jednak może na Słowacji, hen, hen w górach, na ponad 2000 m. n.p.m znajdzie Aya internet ^^.
THE END
P.S Mózg wciąż paruje po słowotoku…
Dzień dzisiejszy był trudny, nie dość, że kobiece sprawy dawały mi się we znaki, to jeszcze byłam baardzo niewyspana = zła. Na matmie kreda wypadała mi z rąk, a do tego wychowawczyni przyłapała mnie na próbie wepchania do buzi mandarynki podczas lekcji j.polskiego XD Co ja poradzę, że mandarynka wyglądała tak smakowicie <życie nie jest łatwe> A tak dla odmiany na j. angielskim pani zaciekawiła się co ja wyrabiam z koleżanką z ławki, kiedy naśladowałam kocie ruchy. A ja tylko ją przedrzeźniałam <foch> . Za to na hiszpańskim czytaliśmy książeczkę (oczywiście po hisz.) o tolerancji. I było całkiem zabawnie, kiedy cała klasa duużych dzieci czytała np. w porządku jest kiedy ktoś nosi okulary, w porządku jest kiedy ma się dwie mamy i dwóch ojców, w porządku jest być łysym itd. Na geografii kończyłam rysować chibi- hipisa. Ogólnie nie było, tak źle. Ale więcej takich dni nie chcę w nowym roku. Żądam wesołych i kolorowych dni <foch z przytupem>.
Tak dla uśmiechu na twarzy, druga i ostatnia część przesądów japońskich.
01. 01.10 Jej, w końcu dorwałam się do internetu. Pisałam tą notkę przez kilka dni, więc zapewne znajdziecie wiele błędów.
02.01.10 Opublikowałam tą notkę wczoraj, jednak nie zauważyłam braku obrazka <katastrofa>. Tak więc dziś notka już w pełni jest dodana. Aaa właśnie WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO W NOWYM ROKU!!!
Opowiem wam dzieci historię, która się przydarzyła pewnemu chłopczykowi o imieniu Tobi.
Tak więc Tobi czekał na Świętego Mikołaja, po nieważ nie mógł się doczekać prezentów.
Jako że był on bardzo niecierpliwy, więc kiedy wszyscy jego koledzy na chwilę go zostawili, on zaczął zakradać się do choinki.
Jednak Deidara, partner Tobiego zauważył jego poczynania.
W jednej chwili doskoczył do niegrzecznego chłopczyka i zaczął go odciągać od świątecznego drzewka.
Zrozpaczony Tobi zaczął łkać i mazać się na cały głos.
Deidara nie wytrzymał i całej siły trzepnął Tobiego po po głowie bombką, aby ten się uciszył.
Niestety Tobi popadł w jeszcze większą histerię i po chwili zbiegło się całe “Akatsuki”.
- To nie dopuszczalne, jak można tak zachowywać się podczas Wigilii !!! – wrzasnął Hidan.
- Ale Tobi chciał prezenciki ;( – powiedział cichutko po czym ponownie wybuch płaczem.
- Ale idiota z niego, zasłużył na męczarnie – stwierdził rzeczowo Kisame.
- Świąt nie będzie – orzekł Pein i zniknął.
Morał : Nigdy nie próbujcie oglądać prezentów przed pierwszą gwiazdką, bo przyjdzie do Was Pein i zabierze Święta.
A tak na poważnie:
Życzę wszystkim wesołych,
pełnych rodzinnego ciepła Świąt.
Brodatego Mikołaja,
z wielkim worem pełnym prezentów.
Wielu niespodzianek,
szczęścia tyle, ile potraficie unieść.
I spełnienia marzeń,
w które mocno wierzycie.
Wesołych świąt !!!
Merii Kurimasu!!!
Czas niemożliwie mnie goni, a ja wciąż przed nim uciekam. Czy to nauka do sprawdzianów , czy to po prostu późne wracanie do domu po zajęciach zabiera mi okruchy wolności i spokoju. Ciągły pośpiech uczynił ze mnie niezdarnego robota, który nie nadąża nad zadaniami. Wciąć mam podkrążone oczy i jestem na wpół-przytomna. Na szczęście ostatnio spotkałam się z przyjaciółką w kinie i obie wyrwałyśmy się ze świata osnutego szarością. Ceko codziennie musi dojeżdżać do gimnazjum plastycznego przez 1,5h, a ja narzekam na swoją sytuację. CIECIU WEŹ SIĘ W GARŚĆ! Dzisiejsza notka będzie poświęcona jedzonku, a dokładnie miodowemu ciastu <mlasku mlasku>.
Przez ostatni miesiąc mam bardzo dużo nauki jak i ogólnie zajęć, czego skutkiem są rzadko pojawiające się notki. Niestety będzie tak do końca tego półrocza. Dziś dodatkowo miałam wyjątkowo męczący dzień, który był kompletnie zakręcony. Na pierwszej lekcji, fizyce, nauczyciel zrobił powtórzenie do sprawdzianu. Po nudnym rozwiązywaniu zadań, zorganizował on wyścig szczurów. Każdy zespół otrzymał dwa prostopadłościany i musiał obliczyć ich objętość, masę, gęstość oraz z jakiego tworzywa są wykonane. Oczywiście musiałam sama znaleźć rozwiązanie, bo reszta jakoś nie umiała (czytaj: nie chciało im się). Przynajmniej dostałam dwa plusy, a dwie osoby z ławki, czyli reszta grupy (mamy 3-osobowe ławki w sali od fizyki) podostawały po plusie za wspieranie psychiczne. Potem w miarę szybko przeleciała matematyka, na WF oglądałam film o bulimii i anoreksji, a przy tym zajadałam drugie śniadanie XD. Przez całą chemię czytałam książkę, bo za nic nie mogłam zrozumieć, cóż próbuje wbić dzieciom do głów pani od chemii. Na szczęście lekcja nabrała radosnego wymiaru, kiedy najbardziej prymitywna dziewczyna, „dziecko bez mózgu”, w klasie zaczęła strzelać fochami. Kiedy pani zwróciła jej uwagę na to jak siedzi, to ona z oburzeniem krzyknęła: „Po polsku!” Klasa zaczęła się śmiać, a nauczycielka nie wiedziała, co zrobić. Na historii gościu opowiadał jak wyrabia się katany przerywając, co chwilę, aby uciszyć gadającą bzdury „dziecko bez mózgu”, np. „Proszę pana, Mikołaj się na mnie patrzy!”; „Ku*wa, ale z ciebie żyła”. Albo kiedy zwracała się do mnie: „Olga, twoja fryzura wygląda jak rogi krowy na pastwisku” (dop. Miałam dwie kitki). Później na godzinie wychowawczej były mikołajki. Dostałam 39 tomik „NARUTO” i 1 tom „Ouran High School Host Club”. Bardzo się ucieszyłam z takiego prezentu. Na sam koniec szkolnego dnia miałam muzykę, Przez całą lekcję słuchałam muzyki barokowej. Zabawa była niezła, kiedy „dziecko bez mózgu” zaczęło komentować : „Jakie to nudne”; „A ty konfident czego się tak na mnie japisz!” Rozpisałam się…

Kiedy przyjdzie ciężki dzień, w którym nie potrafimy dostrzec malutkiego szczęścia zawsze nam towarzyszącego. To właśnie wtedy warto owinąć się ciepłym kocem, siąść przed komputerem z gorącą herbatą i zacząć oglądać “Koizorę”. Nie po to, aby uronić łzę współczucia, ale żeby poczuć uczucie przeświadczenia o własnym szczęściu. Bo podczas obserwowania innych, nie staramy się poznać ich uczuć czy doznań, a czasami potrzeba nam tego, aby nabrać nowych doświadczeń, nauczyć się doceniać to co mamy.
P.S Przepraszam za opóźnienie z opublikowaniem recenzji, ale Hera wczoraj skonfiskowała mi Mizuumi ;( i dopiero przed chwilą odzyskałam moje maleństwo.
Pisałam na temat przesądów japońskich, publikowałam przepisy, natomiast dziś postanowiłam poświęcić notkę japońskiej poezji, haiku. Zaprezentuję własne utwory, mam nadzieję, iż nie będą złe
Gomenasai! Miałam dodać tą notkę wczoraj, ale niestety coś internet nagle strzelił focha i zostałam na lodzie. Dzisiejszą notkę dedykuję Aikee-chan oraz Alex jako podziękowanie za wspaniały prezent (z góry przepraszam Was za błędy).





Najnowsze komenatarze