Ayame No Sekai

Blog zwariowanego wybryku natury, który chce podbić caaaały świat!

Haiku – z „archiwum P” 28 listopada, 2009

Filed under: Archiwum P — Ayame @ 20:23

Pisałam na temat przesądów japońskich, publikowałam przepisy, natomiast dziś postanowiłam poświęcić notkę japońskiej poezji, haiku. Zaprezentuję własne utwory, mam nadzieję, iż nie będą złe 😉

(more…)

 

Głos samotności – Rozdział I Białe oczęta z idiotycznym wyrazem 23 listopada, 2009

Gomenasai! Miałam dodać tą notkę wczoraj, ale niestety coś internet nagle strzelił focha i zostałam na lodzie. Dzisiejszą notkę dedykuję Aikee-chan oraz Alex jako podziękowanie za wspaniały prezent (z góry przepraszam Was za błędy).

banner tło czarne (more…)

 

Ayame powraca!!! 22 listopada, 2009

Filed under: Nietypowe — Ayame @ 20:28

Ohayo minna!!!

Ayame dziś na nowo otwiera swój blog, tym razem będzie go prowadzić razem ze swoim maleństwem, Mizuumi (laptop= jezioro wiedzy, pierwsze skojarzenie Ayame). Razem wezmą się mocno do roboty, aby podbić caaały świat. Zaatakują serca otaku i wszystkich ludzi pozytywnie nastawionych do życia. Tym razem ich siła będzie zdwojona. Więc strzeżcie się!!! Dziś Ayame zaprezentuje Wam świeżuteńką notkę-niespodziankę.  Mam nadzieję, iż entuzjazm autorki udzieli się Wam, nieliczni czytelnicy.

P.S Ayame bardzo chce się pochwalić swoim maleństwem !

 

Ja Ne! 3 listopada, 2009

Filed under: Nietypowe — Ayame @ 18:05

Zaczęło się wielkim entuzjazmem, wspaniałe plany, ciekawe tematy i podzielenie się z innymi cząstką siebie. Była radość przy pisaniu kolejnych notek, było zagłębianie się w przeróżne środowiska, aby odkryć coś co będzie fascynowało, ciekawiło, a nawet szokowało. Była też ciekawość poznania reakcji nielicznych czytelników. Chciałam stworzyć maluteńką namiastkę mojego świata, pomimo presji jaką wywarło na mnie gimnazjum, kpin, żartów ze strony rówieśników czy też uczenia się do późnej nocy, aby dać radę z materiałem. Jednak z coraz to kolejnymi dniami sytuacja się pogarszała. Kolejnym i decydującym o moje decyzji problemem stał się sam komputer. Chociaż internet działał, to co kilka minut strony się same z siebie zamykały i traciłam wszystkie dane. Więc pisanie jednej notki zajmowało po 5, 6 godzin (tą notkę pisze już 2h). Starałam się dotrzeć do przyczyn choroby mego laptopa, jednak po kilkakrotnym resetowaniu i oczyszczaniu z wirusów nic nie zdołałam uczynić. Różnorodne zabiegi nie odniosły skutku. Z przykrością muszę stwierdzić, iż nie jestem w stanie przeskoczyć ta przeszkodę. Tak więc powolutku, małymi krokami będę próbować zmierzyć się z zadaniem. Jestem zmuszona do zamknięcia bloga na pewien czas, aby powrócić ze zdwojoną siłą. Dlatego się nie żegnam tylko mówię: Do zobaczenia !!!