Ayame No Sekai

Blog zwariowanego wybryku natury, który chce podbić caaaały świat!

Jak zabić widza ~ recenzja anime Kobato 7 marca, 2011

Filed under: Bez kategorii — Ayame @ 18:54

Łoo w końcu napisała tą mini recenzję. Uwierzcie, było trudno, bo rzadko kiedy trzeba się tak namęczyć. Ale oto mój twór jest!

A oto różowy aniołek. Nie dajcie się zwieść, kreska w anime jest o wiele gorsza!

Kobato to urocza dziewczynka, która zbawiając świat ma zamiar spełnić swoje marzenie. Jak? Otóż za każdym razem kiedy bohaterka uleczy czyjeś serce, w magicznej buteleczce pojawia się cukierek. A kiedy naczynie zostanie wypełnione po brzegi, spełni się marzenie Kobato. Proste nie.. No niestety nie, bo w przypadku tej oto osóbki wydaje się to niemożliwe.

Na samym początku anime wydało się całkiem, całkiem (choć muszę się przyznać, że na kresce się zawiodłam). Było troszkę komicznych sytuacji, ciekawych akcji, ale na tym niestety moje zadowolenie się skończyło. Po 15 minutach oglądania bohaterka zaczęła stawać się coraz słodsza i coraz bardziej infantylna. Realizm historii w końcu został zepchnięty na drugi plan, a sama fabuła zaczynała bić rekordy głupoty. Okazało się, że to jednak nie będzie bajka o różowym aniołkiem, co uszczęśliwia wszystkich w koło, ale o różowym aniołka spotykającym księcia z bajki (który chyba nie za bardzo trawi swoją „drugą połówkę”). Ale oj tam oj tam, show must go on. I rzeczywiście trwa dalej. Po przez wiele mających śmieszyć widza wzlotów i upadków Kobato (aczkolwiek nieśmiesznych) słodki aniołek rozkochuje w sobie księcia, jednocześnie zbierając magiczne cukiereczki.

Co z tego wyniknie? Nie radzę się dowiadywać.

 

3 Responses to “Jak zabić widza ~ recenzja anime Kobato”

  1. furma16 Says:

    rany zakochałam się tym anime , chociaż główna bohatera była z lekka niezdarą , ale za to ją uwielbiali bo starała się jak mogła i te końcowe 2 odcinki popłakałam się oglądają je śliczne zakończenia ;D <33 ;**

  2. Melisa Says:

    Ja tam mam po Kobato całkiem miłe wrażenia 🙂 A jeśli chodzi o sam wygląd i historię to po prostu wiedziałam od początku, że to CLAMP więc czego się spodziewać ;p A nazywanie jego „księciem” jest ździebko dziwne… xD

  3. Ayame Says:

    @furma16
    hehe, każdy ma inne odczucia. Co do zakończenia, to dla mnie było bardzo przewidywalne 😉

    @Melisa
    No może nie książę, ale on jest takim typowym bohaterem, co najpierw nie znosi Kobato, a potem nie może bez niej żyć ^.^


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s